sobota, 26 kwietnia 2014

Rozdział 1 Are ready for the ride


(Oczami Violetty)
Wstałam dziś wyjątkowo wcześnie bo o 6:00. Nie mam pojęcia po co skoro rozpoczęcie roku szkolnego zaczyna się dopiero o 11. Ale co poradzić? Nie miałam co robić, a nie chciałam wszystkich obudzić dlatego wzięłam mój pamiętnik i zaczęłam w nim pisać:

Dziś jest rozpoczęcie roku szkolnego!  Skąd we mnie tyle radości? To proste, nareszcie spotkam Leona. Całe wakacje bez niego to zdecydowanie za długo. Chcę się do niego przytulić, pocałować go, znowu poczuć zapach jego perfum... Mogłabym wymieniać tak w nieskończoność, jednak tego nie zrobię. 

Zamknęłam pamiętnik i zobaczyłam na zegarek. Dopiero 6:30. Co ja mam teraz robić? Chyba pooglądam telewizję. Jak postanowiłam tak też zrobiłam. Oglądnęłam dwa lub trzy seriale, a potem przełączyłam na kanał muzyczny. Akurat grali moją ulubioną piosenkę. Zaczęłam tańczyć.
-Haha, wspaniale Vilu ! - usłyszałam głos za sobą. To była Angie .
-Ciociu, już nie śpisz? - zapytałam zdziwiona.
-Jest wpół do dziewiątej. Nikt w tym domu już nie śpi, a tobie radziłabym się zacząć zbierać jeśli nie chcesz się spóźnić.

Dobra rada pomyślałam podchodząc do szafy z ubraniami. I co ja mam założyć? Jakieś 25 minut nad tym myślałam ale było warto. Przebrałam się i zeszłam na dół.  
Założyłam to
- Dzień dobry wszystkim! - przywitałam się.
- Dzień dobry Violetto - powiedział mój tata. Miał dziś wyjątkowo dobry humor. Ale nie ma co się dziwić. W końcu spędził ze mną całe wakacje. Nikt inny by ze mną tyle nie wytrzymał- no może poza Leonem- dlatego spodziewałam się że będzie miał mnie dość. Hahaha. Usiadłam do stołu i zaczęłam jeść moje śniadanie. Mniam! Olga robi coraz lepszą jajecznice. Gdyby miłość zależała od umiejętności gotowania już dawno podbiła by serce Ramallo. Zresztą nie tylko jego. No ale na szczęście tak nie jest. Była bym wtedy samotna do końca życia. Szybko dokończyłam moje śniadanie i razem z moją ciocią poszłam do Studio 21. Dopiero dochodziła 10 więc miałam jeszcze troch czasu i nie musiałam się tak śpieszyć w przeciwieństwie do Angie która już była spóźniona przeze mnie. Kiedy weszłyśmy do budynku koło klasy Gregorio zauważyłam Fran.

-Francesca! - zawołałam.
-Violetta! Jak ja cie dawno nie widziałam.
-I wzajemnie Fran. A co robisz tu tak wcześniej?
-W domu mi się nudziło, a tutaj jest tak miło i spokojnie. A ciebie co zachęciło do przyjścia wcześniej?
-Angie ma pomóc Pablo w dekorowaniu sali, a ja przyszłam z nią i miałam im towarzyszyć. Może do nas dołączysz?
-Jasne. Czemu nie.

Razem z Fran poszłam poszukać Pablo, Beto i Angie. Okazało się że rozpoczęcie roku szkolnego będzie na polu dlatego nie trzeba było robić aż tak dużo. Nauczyciele robili coś ze sceną  kiedy ja i Fran przynosiłyśmy krzesła ze szkoły przy czym trochę... no dobra - bardzo się wygłupiałyśmy. Dobrze mieć taką przyjaciółkę jak Francesca. Kiedy nadeszła godzina rozpoczęcia usiadłam obok niej na jednym z krzeseł. Po chwili doszli do nas Camila i Braco ale po Leonie i Maxim ani śladu! Nie ma ich? Nagle z zamyśleń wyrwał mnie Pablo rozpoczynając swoją przemowę:
Na początku obejrzycie występ uczniów naszej szkoły! Prosze o brawa dla tych utalętowanych chłopaków!
Kiedy to powiedział na scenie pojawił się Leon i jeszcze kilka innych chłopaków w tym Maxi. Zaczęli swój występ:
Kiedy już było po wszystkim podeszłam do mojego chłopaka.
-Leon! - powiedziałam mocno się do niego przytulając.
-Violetta jak ja się za tobą stęskniłem!
-Świetny występ! - powiedziałam
-Naprawdę ci się podobał?
-I to jeszcze jak! A co ty na to żeby uczcić nowy rok szkolny i pójść do "Resto Baru"?
-Chętnie ale dziś nie dam rady. Mam trening motorowy. Ale możę kiedy indziej?
-No to ok niech będzie kiedy indziej- powiedziałam smutno.
-Musze już iść bo się spóźnię. Kocham cię!
-Ja ciebie też.
Tak jak on opuściłam teren szkoły a raczej teren Studia i podeszłam do cioci czekające na mnie przy bramie, a potem poszłam z nią do domu...
----------------------------------------------------------------------------
Tak prezentuje się pierwszy rozdział :) podoba wam się? Czytasz = komentujesz chodź by :)
Będę wiedziała, że ktoś czyta moje ,,wypociny"  nwm kiedy kolejny rozdział ale pewnie jutro.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz